Jak to z nią jest? A no tak jak z dziewczyną, która Cię zdradza. Masz ją na dziesięć minut raz w miesiącu, a inni korzystają, kiedy chcą. Po prostu rzadko nas odwiedza, ale gdy już się pojawi to jesteśmy w stanie naskrobać nie lada "dzieło".
Karina wspominała mi raz o jakimś artyście, czy jakoś tak (przepraszam Kari, ale nie pamiętam, kto to był), który powiedział, że ludzie tłumaczą brakiem weny swoje lenistwo. Nie powiem, niektórzy na pewno tak, ale jak to mi powtarza Karina - nie generalizujmy, nie wszyscy są tacy sami. Ona już po prostu taka jest, że wciąż ucieka, a potrzebna jest wręcz każdemu blogerowi i pisarzowi.
No dobra pewnie zaraz spytacie, co robić jak wena nie przychodzi. Otóż słyszałem o trzech sposobach.
1. "95% artystów nie ma problemów z brakiem weny, reszty nie stać na narkotyki". Nie wiem, wyrosłem z głupot, więc nie potwierdzę tego w stu procentach, ale coś może być na rzeczy.
2. Alkohol! Nie będę tu owijał w bawełnę. Wszystkie moja opowiadania i posty na bloga (mówię o tych dobrych) były pisane "pod wpływem" (nie, ten pisany był na trzeźwo^^).
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego w filmach przedstawiają pisarzy jako pijaków i zrozumiałem to dopiero, gdy sam po zakrapianej imprezie usiadłem do pisania. Ten sposób działa - potwierdzone info!
Jednak mimo wszystko nie uśmiecha mi się popadać w alkoholizm, żeby regularnie publikować posty na blogu.
3. Inspiracje. Stwórzcie sobie konto na tumbr, pinterest albo nawet zwykły folder na pulpicie i reblogujcie wszystko, co w jakiś sposób Was inspiruje. Potem, gdy zasiądziecie do pracy, a weny nie będzie, to odpalcie sobie swoje reblogi i czekajcie, czekajcie, jeszcze trochę czekajcie i BUM! Nie ma weny, ale pewnie za pięć minut będzie. Ten sposób działa - naprawdę! Potrzeba tylko czasu. Jest to długotrwały proces, ale przynajmniej nie pójdziecie do więzienia za posiadanie narkotyków, ani nie nabawicie się marskości wątroby, co najwyżej umrzecie ze starości, ale to akurat czeka każdego z nas :)
A jakie Wy macie sposoby na przywołanie weny? Jak motywujecie się do pisania itp? Napiszcie w komentarzu.
___________________________
PS. Tu była owa „Kari”, która zrobiła porządek z tym tekstem, bo ni krzty zaznać tu było przecinka.

Jeżeli chodzi o narkotyki i alkohol to faktycznie największe dzieła ponoć powstawały pod wpływem. Sama osobiście nie jestem skłonna do używek ani też alkoholu, ale kiedyś postaram się przy piwku coś napisać, może wyjdzie z tego coś interesującego.
OdpowiedzUsuńPinterest powoli staje się dla mnie małą inspiracją, ale boję się tam często wchodzić, bo to niesamowity pochłaniacz czasu.
Mnie niestety wena dopada zazwyczaj w nocy przed snem kiedy usiłuję zasnąć. Staram się wtedy swoje myśli słowami kluczami pisać w telefonie żeby kolejnego dnia napisać posta, ale owego kolejnego dnia dochodzę do wniosku, że to jednak był beznadziejny pomysł.
Jeżeli chodzi o okulary - zapraszam Pana serdecznie do noszenia okularów! O wzrok trzeba zadbać! :)
Teraz już wiem, skąd czerpiesz wenę. Tu powinny się znaleźć jeszcze podziękowania dla mnie. W końcu przesiadujesz godzinami na moim tumblr'ku. Dobra, możesz sobie darować, dla mnie to drobiazg. ^^ Postaram się cały czas Cię tak inspirować, żebyś nie musiał przestawać pisać postów. Wpiszę sobie do CeVałki, że udało mi się zainspirować zdolnego i sławnego blogger, kiedy już tę sławę zdobędziesz.
OdpowiedzUsuńhaha ja piszę na trzeźwo, muszę kiedyś spróbować napisać coś na bani, zobaczymy, co z tego będzie xD
OdpowiedzUsuńa inspiracje czerpię zewsząd, polecam!