10/07/2016

Rozmyślanie o strumieniu

Od  kilku lat oglądam streamy. Kilkukrotnie nawet gościnnie na takim byłem. Jednak zawsze czegoś mi brakowało w tej "twórczości", mianowicie pasji. Nikt nie "wsiąkał" w gry, nie czuł historii, która była przedstawiana, po prostu nie czerpał pełnej przyjemności z rozgrywki. Dość szybko zorientowałem się, że nie ma sensu oglądać topowych streamerów, bo ich content ograniczał się do gier dla plebsu i dało się odczuć, że są tu tylko, żeby zarobić. Nie hejtuję ich za to, jeśli tak dla nich wygląda bycie graczem, to ich sprawa. Ja oczekuję czegoś więcej. Znalazłem kilka wartościowych osób, które streamują do późna dla ośmiu osób, mimo iż studiują i pracują. Nie robią tego dla kasy tylko z pasji, sięgając po ambitniejsze tytuły. Oni mogą nazywać się graczami.

Od dawna zastanawiam się nad streamowaniem. Jest wiele aspektów, które mnie do tego zachęcają, ale też wiele takich, które odpychają. Nie boję się braku widowni, wystarczy mi nawet jeden widz. Boję się, że nie będę się do tego nadawał, że moje streamy będą po prostu nudne, albo że się "sprzedam" i mój strumień stanie się domem dla plebsowych tytułów i gimbusów ciskających epitetami.

Muszę ostatecznie podjąć decyzję, czy do tego dorosłem i czy warto. Będę musiał pogodzić stream z pracą i blogiem, który i tak już zaniedbałem. Chciałbym, żeby to było coś, gdybym już się za to zabrał, żeby ludzie przychodzili popatrzeć na grę i porozmawiać o niej jako o swojej pasji. Czy jestem na to gotowy?



Chwila trwała z nudów wzrok na witryny
W nich odbitą swoją twarz i ludzi co przechodzili
Pomyślałem że nigdy nie znajdę się po drugiej stronie szyby
W sensie na sprzedaż nie będę
Co niby mam się dostosować
Prawa rynku mają mną kierować
A potencjalny nabywca ma to bezmyślnie konsumować
Nie kopiuj i nie daj się skopiować
Jak moje DNA niepowtarzalne słowa”

4 komentarze

  1. Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz :) Myślę, że warto. Nawet, jeśli po kilku dniach, tygodniu czy miesiącu stwierdzisz, że jednak nie chcesz tego robić - przynajmniej będziesz wiedzieć, że próbowałeś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta "pasja" to coś, co zawsze się wyczuje. Może dziwne porównanie ale...w Poznaniu mam swoją ulubioną trupę teatralną z jednego powodu- widać, że ci ludzie robią to z pasji. Nie płaci się za ich spektakle, często są pokrętne, dość kameralne ( choć tez potrafią mieć rozmach) ale...widać, że ci ludzie robią to, co robią, z miłości. Z wielkim wręcz poświęceniem- i przez to nie umiem opuścić żadnego ich spektaklu.
    Tak samo jest chyba...w każdej dziedzinie. Malarz może tworzyć okropnie ale jeśli wiesz, że wkładał w to serce...czujesz to na jego płótnie. Więc...jeśli jest pasja,ta dziwna miłość, można działać.
    I...czy jesteś gotów? Tak naprawdę sam to wiesz w głębi serca. Pisząc to, już wiedziałeś:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli coś jest Twoją pasją, to się po prostu czuje i gdy się patrzy na człowieka z pasją, to widać te wieczne podekscytowanie daną sprawą ;) Działaj więc! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbować zawsze warto. Jeśli poczujesz, że to jednak nie to, że się do tego nie nadajesz, to dasz sobie spokój. Ale nie będziesz żałował, że nie spróbowałeś.

    OdpowiedzUsuń

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Bloglovin

Follow

Obserwatorzy

© Umiejscowione
Maira Gall