"Nie mam czasu" jest dla mnie stwierdzeniem abstrakcyjnym, gdyż nie można nie mieć na coś czasu i nie spotkałem, jak dotąd osoby, która rzeczywiście, by go nie miała. Ludzie rzucają tę wymówkę, gdy ich jedynym zajęciem w ciągu dnia jest szkoła, praca albo nauka. Serio? Pochłania to cały Twój dzień czy tylko wypowiadasz te słowa bez zastanowienia, bo aktualnie coś robisz i nie myślisz o tym, że później będziesz miał/miała wolne? Przeanalizujmy zatem "nieposiadanie czasu" na kilku przykładach.
Pierwszym przykładem będę ja (dumny Janusz wyklęty internetów). Był w moim krótkim życiu tzw. "złoty wiek" (tak naprawdę był to złoty rok), kiedy to moja działalność gospodarcza cieszyła się ogromnym wzięciem i bardzo dużo jeździłem po Toruniu i jego okolicach na rozmowy z klientami. Potem w domu następowało sporządzanie umów dla każdego z osobna, sprawdzanie wstępnych przelewów, wyprawa do urzędu skarbowego, który do dziś mnie nęka, bo wybrałem ścieżkę sprawiedliwości, a nie szachrajstwa i nikt nie chciał w to uwierzyć. Później kolejna eskapada, żeby dostarczyć umowy i tak cały dzień. Mimo to zawsze miałem czas na piwo ze znajomym, na to by pograć albo poczytać w samotności, czy nawet żeby pójść zrobić zakupy dziadkowi, bo źle się czuje i nie chce wychodzić z domu. Mógłbym powiedzieć każdemu, że nie mam czasu i byłbym w pełni usprawiedliwiony tylko po co, skoro czas mam?
Drugim przykładem będzie mój znajomy (posiadający smutne i nieatrakcyjne życie). Student, który po zajęciach idzie do pracy, potem wkuwa jakieś pierdoły o zaginionych cywilizacjach, spędza czas ze swoją dziewczyną, a potem jeszcze męczy oczy cisnąć w gry. Mimo to ma czas, by truć mi tyłek 8 razy dziennie słowami "chodź na piwo", "dawaj robimy grilla", itp. Mógłby powiedzieć, że nie ma czasu? Mógłby, ale tego nie robi, bo ten cenny czas posiada.
Trzecim przykładem będzie kobieta, lat 50. Pracuje ciężko mając cztery dni wolnego w miesiącu. Po pracy wraca do domu jedząc na szybko obiad i idzie opiekować się swoim schorowanym ojcem siedząc przy nim do wieczora, po czym wraca do domu, idzie spać i wszystko zaczyna się od nowa. Mimo to ma czas, by obejrzeć ulubiony film czy iść na pogaduchy do koleżanki.
Jak widać czasu mamy sporo tylko wymyślamy tę wymówkę nieświadomie, lub aby wyglądać na zapracowanych. Dlatego też, gdy widzę, że ktoś na głowie ma tylko studia i ciągle powtarza, że nie ma czasu to nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie można nie mieć czasu, więc przestańmy oszukiwać samych siebie - jak i innych.

Często mam wrażenie że nie ma czasu ten...kto ma go nadmiar i tak naprawdę nie wie, co z tym czasem zrobić. Ten, kto jakoś...nie wykorzystuje życia.
OdpowiedzUsuńZresztą, czas tak naprawdę i tak nie istnieje ;>
Często zdarza mi się mówić, że nie mam czasu. Ale to nie znaczy, że nie mam go w ogóle, ale że nie mam go dla konkretnej osoby. Nie mam czasu dla kogoś, bo wolę mieć czas dla siebie.
OdpowiedzUsuńOstatnio miałam bardzo szalony tydzień - obowiązki, spotkania ze znajomymi. Dało się to pogodzić, trzeba tylko poświęcić chwilę na ogarnięcie i uporządkowanie czasu, którym się dysponuje ;)
OdpowiedzUsuńWłaśnie paradoksalnie im więcej mamy obowiązków, tym... wiecej czasu. Bo uczymy się ten czas organizować i zgodnie z zasadą, że apetyt rośnie na miarę jedzenia, w pewnym sensie uzalezniamy się od tych zagonionych dni i chcemy coraz więcej : >
OdpowiedzUsuńPoczątkowo miałem problemy z organizacją czasu ale dziś mogę śmiało powiedzieć że jestem w tym dobry xd
UsuńZawsze kiedy nie mam czasu, to powtarzam sobie, że wszyscy 'wielcy' ludzie tego świata mają dokładnie tyle samo czasu co ja - tylko potrafią lepiej go wykorzystać. Przy czym rzadko doświadczam prawdziwego poczucia braku czasu. Prędzej w drugą stronę ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie, każdy ma tyle samo czasu i to od nas zależy w jaki sposób go wykorzystamy :)
Usuńzgadzam się z tym, że "nie mam czasu" to tylko wymówka.. sama często używałam tego zdania jak miałam ćwiczyć, a później przyznałam się przed sobą, że czas owszem mam, ale nie chce mi się ruszyć tyłka : D
OdpowiedzUsuńW czasach gdy twardo ćwiczyłem każdego ranka ranka przed lustrem powtarzałem sobie, że jak zacznę oszukiwać samego siebie to będzie koniec. Czasami pomagało i szedłem na trening a czasami nie i wracałem pod cieplutką kołderkę :D
UsuńTakie gadanie doprowadzało mnie do szału przez całe liceum, bo mimo codziennych dojazdów i siedzenia nawet godzinę na dworcu zawsze miałam czas na zajęcia dodatkowe, spotkania ze znajomymi, naukę i czytanie. Za to moi znajomi, którzy do domu jechali 10 minut miejskim, a oceny i tak mieli słabe, zawsze byli strasznie zmęczeni i zajęci szkołą, bo tyle nauki... Akurat.... Na studiach to samo, wszyscy tylko nauka, nauka, nauka. Niektórzy ludzie są po prostu nudni i nie warto się nimi przejmować.
OdpowiedzUsuńStwierdzenie "nie mam czasu" zbyt łatwo nam przychodzi i masz racje to jest idealna wymówka na wszystko , nie mam czasu na ćwiczenia , na naukę bo mam dzieci zbyt często to słyszę, wiadomo ze wszystko pochłania nasz czas, ale przecież godzinę dla siebie nie tak trudno znaleźć .
OdpowiedzUsuńJa pomimo tego ze nie mam dzieci , ale mam za to dwie prace i college to potrafię znaleźć czas na swoje hobby, jak to mówią dla chcącego nie ma nic trudnego :)
Ja się nauczyłam spychać poszczególne "sprawy" w poszczególne dni tygodnia. Np. w soboty i niedziele spotykam się ze znajomymi, we wtorki podczytuje blogi i działam na swoim, w czwartki czytam książki itd. Kwestia organizacji, dla mnie to było trudne bo ja bym najchętniej każdego dnia siedziała na blogach, czytała, wychodziła na piwo i jeszcze w grę pograła :p
OdpowiedzUsuńwww.kropka-za-oceanem.com
Bardzo podoba mi się ten wpis. Sama pracuję kilka razy w tygodniu po 12 godzin dzienne, często w weekendy. Przychodze do domu spracowana, cała obolała po całym dniu bieganiny. Nie wspominając już o nocnych zmianach. Często bywam niewyspana, odwodniona i w ogóle, ale nie wyobrażam sobie nie mieć czasu na to, by podróżować (czasem kosztem pracy - czasem wolę sobie wykorzystać nadgodziny, które mi czasem przypadną w którymś miesiącu niż mieć je wypłacone, bo jednak korzystanie z życia jest dla mnie ważniejsze, niż 100zł czy 200 więcej w wypłacie), by spotykać się z bliskimi, przesiadywać z książką w ręku mimo opadających ze zmęczenia powiek. Tak na prawdę to zmęczenie, które odczuwam sprawia nieraz iż czuję, że żyję.
OdpowiedzUsuń